Wczoraj było Lao Che x> Ciała nie czuję, siniaków tym razem liczyć nie będę. Miałam w planach złożyć tutaj wylewne podziękowania dla wszystkich za dzień wczorajszy, no i oczywiście jak przyszło co do czego, to nie mam wena.
Marcie za jej śliczne, beztroskie pogo.
Ilonce, za to, że swój pierwszy TAKI koncert i swoje pierwsze pogo przeżyła z nami x>
Gromcowi, za ten uśmiech, kiedy dostrzeżemy się w tłumie.
Chłopakom, czy też facetom... za wszystko. Za to, że się martwili, bali i opiekowali, a przede wszystkim za cudowny crowd surfing. Kto nigdy nie był, nie zrozumie, co to znaczy latać :*
I wszystkim, wszystkim znajomym twarzom i mordom na koncercie, wszystkim właścicielom dłoni, które mnie niosły i tak dalej i tak dalej.
No i oczywiście Lao Che, za to, że zagrali Przebicie do Śródmieścia, przy którym, przyznaję, łezka się w oku kręciła.
Bosko *.*
A serducho to mi tak w nocy biło, jak to na górze.
P.S. Wszystkiego naj, Pawian!










--
--
gdy serce pęka, pękają słowa, kruszeją jak zwietrzały tynk...
--
i wanna be a guy.
{did you think i am a transvestite?}
--
My art account [link]
--
I wish I was someone better.
--
Previous Page12345...Next Page